Szybka przebitka przez Słowację na Węgry (w sumie nie taka szybka bo przez góry trochę się jechało; mijaliśmy po drodze grupę rowerzystów, która podjeżdżała pod jedną z górek i przyznam szczerze, że w Tatry na rowery to ja się raczej nie wybiorę..). Przejście graniczne Šahy
i lądujemy w madziarskiej miejscowości Nagyroszi gdzie jemy obiad. Po jedzeniu zatrzymujemy się w Parku Narodowym (Duna-Ipoly Nemzeti Park) na godzinną drzemkę. Jest sobota, 2 sierpnia, godzina 16.30.


Ruszamy dalej. W stronę Budapesztu w którym się niestety nie zatrzymujemy, ale podziwiamy z okien samochodu. Nie jest nam też dane podziwiać uroków Balatonu, nad którym przejeżdżamy, ponieważ dalszą trasę przez Węgry pokonujemy już w nocy (tak samo z resztą w drodze powrotnej), ale dostarczamy sobie rozrywek próbując za jednym zamachem odczytać z mijanych tablic nazwy węgierskich miejscowości (Székesfehérvár - spróbujcie przy 100 na godzinę, w środku nocy;).
(Korea) O dziwo, Anuli idzie jak z płatka, widać ma dziewcze inklinacje do popapranych słów. I dlatego, między innymi, ją bardzo kocham;)
Przed granicą z Chorwacją zatrzymujemy się na nocleg.