
Ruszamy dalej. W stronę Budapesztu w którym się niestety nie zatrzymujemy, ale podziwiamy z okien samochodu. Nie jest nam też dane podziwiać uroków Balatonu, nad którym przejeżdżamy, ponieważ dalszą trasę przez Węgry pokonujemy już w nocy (tak samo z resztą w drodze powrotnej), ale dostarczamy sobie rozrywek próbując za jednym zamachem odczytać z mijanych tablic nazwy węgierskich miejscowości (Székesfehérvár - spróbujcie przy 100 na godzinę, w środku nocy;).(Korea) O dziwo, Anuli idzie jak z płatka, widać ma dziewcze inklinacje do popapranych słów. I dlatego, między innymi, ją bardzo kocham;)
Przed granicą z Chorwacją zatrzymujemy się na nocleg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz