Do wyjazdu i wyprawy nad Adriatyk z kajakami szykowaliśmy się następująco: Korea już wcześniej kupił kajak morski (Prijon Seayak), ja natomiast pożyczyłam kajak morski Point65'n (Kayaks Sweden) model Five-O-five ze sklepu kajakowego Nurt, dzięki uprzejmości Piotrka Kaliszka. Przestudiowaliśmy książkę o kajakarstwie morskim autorstwa John'a Lull'a pt. Sea Kayaking: Safety & Rescue (dokładniej jej połowę, gdyż książka nieszczęśliwie zamokła przy wyprawie nad jeziorko Dziekanowskie, ale została później heroicznie odratowana przez mojego tatę:). Tydzień przed wyjazdem zrobiiyśmy wypad do Dziekanowa nad jeziorko (już z kajakami morskimi) żeby dokładnie przećwiczyć eskimoskę oraz techniki ratunkowe, aby w razie kabiny na morzu, daleko od brzegu, potrafić wsiąść bezproblemowo do kajaka. Było to o tyle ważne, że do Chorwacji jechaliśmy z Koreą we dwójkę, więc nie moglibyśmy liczyć na pomoc osób trzecich w razie jakiegoś problemu. Spędziliśmy na wodzie 5 godzin ćwicząc i powtarzając wszystko po kolei.
Przed wyjazdem dostałam od taty pompkę do kajaka (ważny sprzęt jeżeli nie można wylać wody z kajaka po tym jak się kabinowało) oraz tzw. paddle float'a czyli worek na pióro wiosła, który można nadmuchać i wejść w pojedynkę do kajaka po wywrotce. Rzeczy ogólnie przydatne na takie wyprawy.
Zostało jeszcze tylko wyklejenie i dopasowanie mojego kajaka i możemy jechać:)
15 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz